Witaj, Moniko.
Tak, ta część jest o Tobie – o tym, jak Cię zapamiętałem, co we mnie poruszyłaś i dlaczego stałaś się kimś tak wyjątkowym w moim życiu.

Pamiętasz, jak się poznaliśmy? To było zupełnie zwyczajne spotkanie – ot, prosta sprawa .
A jednak… coś w tym momencie było niezwykłego. Te nasze ukradkowe spojrzenia, lekki uśmiech, chwila zawahania – wszystko to sprawiło, że chciałem Cię poznać bliżej.

Potem przyszedł ten spacer – długa rozmowa w parku, która trwała niemal do rana. Czas płynął wtedy inaczej. Każde słowo, każdy uśmiech, każdy gest zostawił ślad, który noszę w sobie do dziś.
Wiem, że to były tylko trzy dni, a jednak dla mnie miały ogromne znaczenie. W tym krótkim czasie zobaczyłem w Tobie człowieka ciepłego, szczerego i dobrego – kobietę o sercu, które trudno zapomnieć.

Po Twoim wyjeździe  pisaliśmy od czasu do czasu. Może niezbyt często, ale wystarczająco, by wciąż czuć Twoją obecność gdzieś blisko.
Wiem, że życie bywa trudne, że czasem wszystko przytłacza – i choć nie mogłem być obok, zawsze chciałem, żebyś wiedziała: możesz na mnie liczyć.

Czas, który razem spędziliśmy, był dla mnie wyjątkowy. Dzięki Tobie zrozumiałem, że warto walczyć o spokój, o sens, o siebie. Przy Tobie czułem się po prostu dobrze – spokojnie, prawdziwie, jakbym na chwilę odnalazł swoje miejsce.

Wiem, że nasze drogi potoczyły się inaczej, że nie wszystko mogło się ułożyć tak, jak byśmy chcieli.
Ale mimo to jestem wdzięczny za każdą chwilę, za każde spojrzenie, każde słowo, za wszystko, co wniosłaś w moje życie.

Nie wiem, czy jeszcze kiedyś się spotkamy.
Jeśli tak – chciałbym tylko uśmiechnąć się do Ciebie i powiedzieć „dziękuję”.
A jeśli nie – niech wiesz, że w moim sercu zawsze zostaniesz kimś ważnym.

Życzę Ci, żebyś była szczęśliwa – nie dla mnie, lecz dla siebie.
Bo zasługujesz na to, by czuć się dobrze ze światem i ze sobą.

I choć może już zapomniałaś, ja wciąż pamiętam.
Nie dlatego, że tęsknię – ale dlatego, że było to coś prawdziwego.
Dziękuję Ci, Moniko.